róbcie rzeczy

Ostatnie zdanie ostatniego rozdziału mojej książki brzmi: “szukaj różnic jakościowych, a nie ilościowych”. Jak widać, choć jest pierwsze od końca, to nadal jest pierwsze z brzegu.

Możliwe, że przed publikacją zmieni się kilka razy, bo zanim oddam tekst do dalszego opracowania, zamierzam przeczytać go jeszcze przynajmniej dwukrotnie. Zazwyczaj wiąże się to ze znacznymi przeróbkami.

Swoją drogą, dalece najlepsza rada, jakiej można udzielić osobie przystępującej do pisania właściwie czegokolwiek, brzmi: jak już napiszesz, to weź to przeczytaj. A potem przeczytaj to znowu. A potem znowu. I znowu. I znowu. Ludzie czasem mi mówią, że dobrze piszę, jednak w rzeczywistości zaledwie dobrze czytam.

Tak czy owak, najtrudniejszą część pracy mam za sobą. Zasadnicza treść książki jest kompletna. Pozostały poprawki redakcyjne, druga korekta, dokończenie składu, uspójnienie terminologii i nieco kosmetyki. W odróżnieniu od zmagań z tak zwaną weną, to wszystko są już bardzo przewidywalne zajęcia, o które się nie obawiam. W znacznym stopniu wynika to z faktu, że nie ja będę je wykonywał.

Wydaje mi się zabawne, że ukończywszy zadanie, które zajęło mi prawie rok, nie czuję ulgi, lecz niepokój – jakbym o czymś zapomniał. Z jednej strony to znakomicie, że udało mi się zrobić rzecz i że książka przyda się ludziom, a ja wywiążę się z obietnicy, którą im dałem w sierpniu. Z drugiej strony, będę musiał od nowa zdefiniować sens ważnego kawałka mojego życia, którym jest moja praca.

Uczestniczyłem już w przedsięwzięciach dłuższych i o większym rozmachu, jednak to jest zdecydowanie najbardziej osobiste. Jest to też najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Myślę o niej jako mojej faktycznej pracy dyplomowej. Zamiast dyplomu będzie okładka z nazwiskiem.

Równie zabawne wydaje mi się to, że troszkę nie mogę się doczekać recenzji, zwłaszcza krytycznych, ponieważ dałyby mi one powód, by napisać tę książkę jeszcze raz. A potem ją przeczytać – i jeszcze raz – i znowu. Wychowuje się nas w lęku przed oceną, krytyką, obnażeniem naszej niedoskonałości, jednak prawda – przynajmniej moja, osobista – jest taka, że zrobiwszy coś własnego człowiek staje się odrobinkę większy.

Róbcie rzeczy. Warto.


republikacja z: facebook.com/jzwesolowski/posts/603321526515854

Pisze: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących.

Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.

Author: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.