Z pamiętnika przedsiębiorcy: choroby przewlekłe

A więc dzisiaj spędziłem już sześć godzin na kiwaniu się na stołku przed monitorem i różnych formach odwlekania, ponieważ w skrzynce odbiorczej na przeczytanie czeka pięć maili. Ich autorzy są tutaj niewinni – wszyscy są osobami uprzejmymi, życzliwymi i konstruktywnymi. Mam szczęście pracować z ludźmi, którzy szanują mój czas i zdrowie. W tym sensie praca “na swoim” zdecydowanie mi służy w porównaniu z pracą “na etacie”.

Nie służy mi to, że mam zaburzenia lękowe i taki mail w skrzynce odbiorczej stanowi poważny problem, bez względu na to, co jest w nim napisane.

czytaj dalej

Z pamiętnika przedsiębiorcy: rozterka moralna

Implementuję właśnie obsługę reklam w grze i przy okazji dowiaduję się rzeczy, których dotąd nie wiedziałem o tym, jak działają takie reklamy. Między innymi systemy reklamowe pozwalają ustawić dane osobowe użytkownika, takie jak płeć czy data urodzenia, ponieważ wtedy można reklamę dokładniej wymierzyć w tegoż użytkownika i taka reklama jest więcej warta. Z przykładów, którymi mnie raczy dokumentacja, widzę, że zwłaszcza podanie płci jest czymś mile widzianym.

Tak się składa, że płeć swojego użytkownika znam, bo go o to pytam, po to żeby się do niego zwracać we właściwym rodzaju gramatycznym. Ściślej mówiąc, nie pytam gracza o płeć, tylko o wprost to, jak się do niego mam zwracać, ale korelacja między tymi dwiema rzeczami jest spora.

czytaj dalej

Z pamiętnika przedsiębiorcy: jak się zostaje lewicowcem

Kiedyś, dawno temu, w pewnej pracy, podczas przeglądu postępów zawodowych pracowników, poskarżyłem się dyrektorowi administracyjnemu, że z powodu złej atmosfery w zespole (ze szczególnym uwzględnieniem nadużyć kierownictwa, o których dyrektor administracyjny był informowany na bieżąco) doświadczam problemów ze zdrowiem. Objawiały się one między innymi w ten sposób, że często miałem przestoje, ponieważ sytuacja w pracy uruchamiała moje zaburzenia lękowe.

czytaj dalej

Z pamiętnika przedsiębiorcy: crowdfunding w praktyce

Dwa tygodnie temu wspominałem, że przymierzamy się z zespołem do wydania nowego podręcznika projektowania gier. Sondowaliśmy zainteresowanie metodą najprostszą z możliwych, tzn. zbieraniem lajków. Szacuję na jej podstawie, że gdybyśmy nową kampanię zaczęli dzisiaj, w ciągu pierwszych trzech dni wzięłoby w niej udział 100-150 osób, a więc znacznie więcej niż poprzednim razem (64). To ważna metryka, ponieważ wiadomo z doświadczenia (nie tylko naszego), że przebieg pierwszych trzech dni kampanii pozwala oszacować jej ostateczny wynik.

czytaj dalej

Brak pewności

Z pamiętnika przedsiębiorcy:

  • tekturowe zawijki są genialne; każdy powinien raz w życiu wydać książkę, po to żeby ją potem zawijać w tekturę; fakt, że nie każdy ma taką możliwość, skłania mnie ku rozważeniu oferowania staży; pomysł ten odrzucam, ponieważ musiałbym wtedy podzielić się z kimś czynnością zawijania książek w tekturę
  • w momencie gdy codziennie wysyłam lub odbieram jakieś paczki, odkrywam, że bardzo by mi się przydało biuro, w którym wszyscy siedzielibyśmy na kupie; na przykład w tej chwili nie mogę pójść na pocztę, żeby nadać paczki, ponieważ czekam na kuriera, żeby odebrał paczki
  • perypetie związane z samym wysyłaniem paczek zajęłyby kolejne pięć akapitów; w skrócie, przypadek typowy jest obsługiwany dobrze, ale przypadki szczególne już nie; w rezultacie na przykład moja oczekująca wyprawa na pocztę wiąże się z ręcznym nadaniem szesnastu paczek; stosowne druczki będę musiał wypełnić długopisem;

Zauważam, że 90% frustracji związanej z wdrażaniem się w nowe czynności nie polega na tym, że one są nowe, trudne, czy nudne, tylko na tym, że brakuje łatwo dostępnych objaśnień, które precyzowałby właśnie te szczegóły, co do których nie mam pewności. Instrukcje obsługi bardzo często pogarszają sprawę, ponieważ używają niejednoznacznych sformułowań. Człowiek siada przed druczkiem i zastanawia się czy “kwota przychodu” to pole 145, czy może pole 167c. Oczywiście jeśli się rąbnę, to ja będę płacił karę, moja paczka nie dojdzie do adresata, moje zamówienie zostanie odrzucone z tajemniczym komentarzem typu “nieprawidłowe dane adresata” i tak dalej.

Tymczasem “nie mam pewności” bardzo często oznacza w praktyce nie tyle “nie wiem, jak to zrobić”, ile “chyba wiem, jak to zrobić, ale nie mam pewności, czy to jest prawidłowe rozwiązanie”. Na przykład gdy poszedłem na pocztę, by nadać kilka paczek poprzez nową pocztową usługę o nazwie “Envelo”, pani w okienku bardzo się spłoszyła. Najwyraźniej nie jest to popularna usługa, więc pani nie miała wprawy i przez to nie miała pewności, jak ją obsłużyć. Uratowała ją koleżanka, ale nie dlatego, że wiedziała więcej, tylko dlatego, że obie panie mogły zapytać jedna drugą, czy to się właśnie tak a tak załatwia, i odpowiedzieć druga pierwszej, że chyba faktycznie. Rzeczywistość potrzebuje więc nie tyle więcej i bardziej szczegółowych instrukcji obsługi, ile lepszego mechanizmu informacji zwrotnej, mówiącego ludziom: “tak, dobrze ci się wydaje, a nawet jeśli nie, to nic złego się nie stanie, no dalej, spróbuj!”.


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/669499743231365