Słowo “internauci”

Jest 2016 i media nadal używają słowa “internauci” w taki sposób, jakby to było niewielka, słabo zbadana grupka istot z odległej wyspy. Internauci przyglądają się nam dyskretnie; czasem się o tym dowiadujemy i wyrażamy rozbawione zaskoczenie.

(Inna sprawa, że jest 2016 i media robią zupełnie serio rzeczy znacznie gorsze, ale dziś patrzę na to oraz nie chce mi się pisać długo).


republikacja z facebook.com/evilkya/posts/1327827063958877 (tamże mnóstwo komentarzy)

coś rozsądnego

To niesamowite, jak łatwo się wylansować w Polsce po prostu mówiąc coś kuriozalnie obraźliwego. Mniej więcej raz na rok ktoś się w ten sposób wyłania jako “nowa twarz w polityce” i za każdym razem się na to nabieramy.

Chciałbym, żeby choć raz dla odmiany gruchnęła historia, że oto ktoś tam powiedział coś rozsądnego.


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/672888872892452

Porady babci

Jak to jest, że fantastyka naukowa – w ogóle fantastyka – stała się nagle mniej relewantna? “Polityczny chaos po zastąpieniu Starej Republiki przez Galaktyczne Imperium” czy “Rok Pięciu Królów” robią na mnie mniejsze wrażenie, kiedy wystarczy włączyć TVN, żeby zobaczyć gadające głowy które mówią że nie wiadomo jak będzie. To jest oczywiście troche przerażające, ale jest też trochę ekscytujące (“from the right angle anything is exciting”). Jesteśmy na nieznanych wodach. To ludzi przeraża. Nagle nie wiadomo, co teraz – dotychczasowe mapy tutaj nie sięgają. Ten brak map jest dość straszny, i ludzie czepiają się, mam wrażenie, pierwszej paraleli która im przyjdzie do głowy – a że już są przestraszeni, te paralele rzadko są optymistyczne.

Mam wrażenie, że jedyne co może nam pomóc w sytuacji takiej niepewności, to porady babci: “dobrze jedz, dużo śpij, nie denerwuj się na zapas, ciepło się ubieraj.”

Bo na “miej zawsze kromkę chleba w kieszeni” nie pora, nie teraz i mam nadzieję że w ogóle nie.

co nie zabija

Nieuchronnym i dosyć odrażającym następstwem dzisiejszego zamachu terrorystycznego w Stanach Zjednoczonych jest to, że za chwilkę komentatorzy rzucą się na agitowanie przeciwko islamowi, gdyż tak się składa, że sprawca był muzułmaninem.

Ale sprawca dokonał tego zamachu nie dlatego, że był muzułmaninem, tylko dlatego, że nienawidził gejów. Z tego, co mi podpowiada Twitter, jego ojciec już powiedział to wprost i publicznie: syn był wściekły, bo widział na ulicy całującą się parę jednopłciową.

Powiedzą wam, że islam zabija. Jednak islam w tym wypadku zabija tylko o tyle, o ile namawia do homofobii, to znaczy do czegoś, co jest bardzo bliskie również prawdziwo-polako-katolikom. To nie religia zabiła w tym wypadku, lecz homofobia.

Pomyślcie o tym następnym razem, gdy ktoś przy was nazwie jakąś rzecz “pedalską”.


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/652025781645428

“Alexander Hamilton”

Note to self –

Pierwsza zwrotka “Alexander Hamilton” to pełna, kompletna kampania do Star Warsów – w pigułce:

How does a bastard, orphan, son of a whore and a
Scotsman, dropped in the middle of a
Forgotten spot in the Caribbean by providence
Impoverished, in squalor
Grow up to be a hero and a scholar?

Well, how does he?

tempo crowdfundingu

Swoją drogą, crowdfunding w Polsce stopniowo nabiera tempa. Kiedy w lipcu zeszłego roku zbieraliśmy na “Inżynierię gier”, polakpotrafi.pl właśnie przebijał próg stu tysięcy wpłat (a istniał już od kilku lat). W tej chwili zbliżają się do 140 tysięcy. Podobnie z kwotami zbiórek: wtedy byli w okolicach 9 milionów złotych, teraz zbliżają się do 13 milionów.

Wydaje mi się też (ale nie mam na to innych danych niż anegdotyczne), że rosną pułapy projektów. My zebraliśmy niecałe 33 tysiące i był to spory wyczyn jak na projekt książkowy. Pół roku później nasi znajomi zebrali 60 tysięcy na film dokumentalny.


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/637250799789593