polityka

Uczestnicy polityki

Wyniki brytyjskiego referendum to kolejny przykład na to, że polityka składa się z abstrakcyjnych rozwiązań praktycznych problemów.

Mylą się w stopniu skrajnym ci, którzy myślą, że można powierzyć debatę specjalistom od danego tematu uzbrojonym w skomplikowane arkusze kalkulacyjne. Mamy obecnie całe pokolenie takich właśnie uczestników polityki, którzy sądzą, że istnieje coś takiego jak prawidłowa decyzja polityczna, że można ją obliczyć i że jeśli ktoś tych obliczeń nie rozumie, to powinien się douczyć.

Ten sposób myślenia właśnie na naszych oczach ponosi globalną klęskę. Obywatel wyposażony w głos wyborczy może być nawet bardzo wykształconym i wszechstronnym człowiekiem, a i tak w 9 przypadkach na 10 nie będzie rozumiał arkusza dotyczącego danej sprawy, po prostu dlatego, że spędził całe życie na zgłębianiu innych arkuszy. Za to każdy obywatel, bez względu na pozycję społeczną, wykształcenie i upodobanie do matematyki, doskonale, intuicyjnie i bez potrzeby treningu czy nauki rozumie emocje, które przeżywa. Mówiąc ściślej, rozumie je w sensie językowym, to znaczy umie je nazwać. Ścisłego modelu swoich emocji oczywiście nie posiada, co oznacza między innymi, że nie zawsze nad nimi panuje. Nie jest to kwestia mitycznej “jakości” danego człowieka. Ja też miewam gorsze dni, podobnie jak Ty. Wszyscy bywamy podatni na gniew, strach i rozpacz.

Z tych powodów polityka zawsze i nieodzownie musi zawierać komponent emocjonalny. Podejmując decyzję polityczną ludzie ustalają, co jest ich zdaniem ważne bądź słuszne, a nie – co jest ich zdaniem poprawne formalnie bądź technicznie. Wskaźniki rodem z arkuszy, takie jak stopa bezrobocia, produkt krajowy brutto, czy liczba morderstw na sto tysięcy mieszkańców, są same w sobie wyzbyte z politycznego znaczenia. Faktyczne znaczenie mają wartości: bezpieczeństwo, dobrobyt, zdrowie, i kryteria jakościowe: “w naszym kraju nikt nie chodzi głodny”, “w naszym kraju możesz zostawić rower na ulicy i nikt go nie zabierze”, “w naszym kraju nawet pucybut może zostać milionerem”.

Jeżeli chcemy, żeby dane z arkuszy miały w polityce większe znaczenie (a zaiste powinniśmy tego chcieć!), to musimy się o to szczególnie postarać. Mianowicie potrzebny jest emocjonalny fundament, w którym rozmyślnie pozostawimy miejsca i role dla danych. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego celu jest stworzenie narracji określonego rodzaju. Z racji wykonywanego zawodu wiem, że taką narracją jest chociażby gra komputerowa, która z definicji polega na tym, że gracz, w celu doświadczenia określonych emocji, nabywa określone umiejętności. W szczególności mogą to być umiejętności analityczne.

W latach 1980. i 1990. całe pokolenie uczestników polityki uznało, że dane z arkuszy kalkulacyjnych dowiodły poprawności pewnych rozwiązań, a więc nie tylko pewne wartości i kryteria jakościowe są oczywiste, ale także nie ma potrzeby dyskusji nad tym, jak je wdrażamy. W ten sposób wycofali się z emocjonalnego wymiaru polityki i stworzyli pustkę, którą wcześniej czy później ktoś musiał wypełnić.

Kiedy okazało się, że rozwiązania uznane za prawidłowe naruszają wartości coraz większych grup ludzi, całe pokolenie uczestników polityki uznało, że niedouczeni ludzie nie mają racji, a nie, że arkusze nie ukazują całej prawdy. W ten sposób pozostali ślepi na przemianę społeczną, która polegała na tym, że narastające, namacalne, praktyczne problemy wielu ludzi nie miały potencjalnego, abstrakcyjnego rozwiązania. Uczestnicy polityki, którzy powinni byli powiedzieć: dążymy do tego i tego, chcemy świat urządzić tak i tak, twoja rola w tym jest taka a taka i będziesz z tego mieć to i to, zamiast tego mówili: ale o co ci chodzi, przecież w arkuszu wszystko się zgadza.

W polityce nie tylko emocje zawsze są silniejsze od arkuszy, ale też niektóre emocje wypełniają sobą umysł w takim stopniu, że odcinają dostęp do danych. Do tej grupy należą przede wszystkim emocje negatywne, takie jak gniew, strach, nienawiść i pogarda. Było wyłącznie kwestią czasu, że pustkę pozostawioną w polityce przez entuzjastów arkuszy wypełni swego rodzaju “strategia dominująca” realizowana przez entuzjastów nienawiści. Coraz liczniejszym osobom doświadczającym praktycznych, namacanych problemów dostarczyli oni abstrakcyjnego rozwiązania opartego na emocjach odcinających dostęp do danych. Internet był tutaj katalizatorem, ponieważ właśnie takie emocje rozprzestrzenia wyjątkowo wydajnie, jednak równie ważną przyczyną popularności Trumpa, Farage’a, Orbana i Kaczyńskiego jest brak alternatywy w postaci innych abstrakcyjnych rozwiązań i innych propozycji emocjonalnych.

Jeżeli chcemy, żeby dane i arkusze znów miały znaczenie, to musimy stworzyć alternatywę dla sposobu myślenia charakterystycznego dla tych ludzi. Musimy stworzyć szczepionkę na gniew. Nie ma przy tym powodu, by poprzestawać na jednej szczepionce, bo w polityce zmieści się wiele idei, wiele wartości i wiele kryteriów jakościowych. Ludzie to stworzenia wszystkożerne i również w polityce potrzebują zróżnicowanej diety.

Musimy więc przywrócić polityce wszystkie pozytywne emocje. Musimy (nie: powinniśmy, nie: warto, tylko: musimy, bo nasz świat już zaczął się rozpadać) stworzyć nowe pakiety abstrakcyjnych rozwiązań, w które, jako ludzie rozsądni i dalekowzroczni, wpleciemy mechanizm analizy danych z arkuszy. Musimy na nowo zdobyć się na mówienie Wielkimi Słowami, kreślenie Wielkich Koncepcji i opowiadanie się za Wielkimi Sprawami. Musimy dla tych wszystkich rzeczy skomponować muzykę, nakręcić o nich filmy i wygłosić porywające przemówienia. Musimy przestać wstydzić się flag, przypinek i plakatów, za to zacząć sięgać po hasła i ideały. Pomni wielkiego błędu poprzedniego pokolenia uczestników polityki, musimy od początku zaprojektować te narracje tak, by znalazły się w nich punkty styku z alternatywnymi narracjami, których odtąd nie będziemy traktować jak konkurencję, lecz jak dopełnienie.

Nasze przetrwanie nie jest kwestią najbliższych dni, lecz najbliższych dekad, dlatego nie musimy żadnej z tych rzeczy robić na łapu-capu. Musimy jednak już dziś poświęcić nasz święty spokój i przystąpić do działania z maksymalną determinacją. Minął czas diagnoz i narzekania na stan rzeczy. Przyszedł czas formułowania planów, wdrażania ich z pełnym przekonaniem i, last but not least, wydawania na nie dużych pieniędzy.

Zegar się nie zatrzyma, więc my też nie możemy stać. Już dziś musi zacząć się nasz wielki powrót.


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/657336994447640

Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite. → facebook → twitter