the biggest facebook’s setback

Doskonały (anglojęzyczny) artykuł o Facebooku podsunęła mi Julia Garncarczyk [link na końcu tekstu]. Widać w nim kilka prawidłowości.

Po pierwsze, kolonializm. Warto przeczytać chociażby po to, żeby przyjrzeć się temu mechanizmowi, dlatego że my tu w Polsce też bywamy traktowani jak kolonia.

Po drugie, korporacyjny brak przejrzystości i krętactwo. Swoją drogą, w pracy zawodowej obserwowałem już dwukrotnie, jak w sumie nie taka duża firma (marne 100-200 pracowników) bardzo chciała być korporacją i pierwsze, co na tym cierpiało, to zdolność do powiedzenia w prost, co się myśli, co się zamierza i co by się chciało. Zaraz potem pod nóż szło indywidualne podejście do człowieka w drobnych sprawach codziennych. Jeśli kiedyś Inżynieria Wszechświetności zacznie się tak zachowywać, to dajcie mi łuk i posadźcie na moim grobie orchidee.

Po trzecie, tutaj muszę być ostrożny, ponieważ dysponuję jedynie własnym doświadczeniem, a nie statystycznie istotną próbką. Zauważam w tym doświadczeniu różnice pomiędzy Polską a Stanami dotyczące postrzegania pojęcia konfliktu. Kiedy w Polsce mój współpracownik, a zwłaszcza pracodawca, odkrywa, że chcę czegoś innego niż on, z reguły następuje foch: ach, a więc ja chcę tego, a ty owego, czyli jesteśmy wrogami! Zaczyna się wtedy siłowanie. Natomiast kiedy mój współpracownik, pracodawca czy klient z Ameryki (miałem w życiu kilku) odkrywa, że chcę czegoś innego niż on, następuje fascynujące zwarcie w modelu pojęciowym. Otóż rozmówca w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, czy też nie dociera do niego, że rozstrzygnięcie konfliktu może w ogóle być inne niż to, czego on chce. Problem nie jest między nami, tylko ja jestem problemem, przeszkodą, wyzwaniem. Moje zdanie jest pewnym materiałem do dalszej obróbki. Na przykład jeśli narzekam na warunki pracy, to nie moje warunki pracy są przedmiotem rozważań, tylko moje narzekanie. W warunkach nic nie trzeba zmieniać i w ogóle nie jest to częścią rozważań. Trzeba sprawić, żebym przestał narzekać. Powiedziałbym, że Amerykanie (których ja spotkałem) zachowują się, jakby stanowili osobną kategorię od reszty świata. Nie mam podstaw przypisywać tej cechy wszystkim Amerykanom poza tymi kilkoma, których faktycznie spotkałem, ale zwróciłem na to uwagę, bo w opisie z tego artykułu Facebook zachował się dokładnie tak samo.

link do artykułu: The inside story of Facebook’s biggest setback


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/638171706364169

Pisze: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących.

Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.

Author: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.