Bieda (czego wolno chcieć)

Zachowałem z dzieciństwa kilka wspomnień o biedzie.

Pamiętam, że nie czułem się biedny i nigdy nikt mnie tak nie nazwał.

Pamiętam ojca wychodzącego z domu z samego rana i wracającego późnym wieczorem. Ojciec w ciągu dnia uczył w szkole średniej, a wieczorami i w soboty dawał korki. Matka nie miała stałego zatrudnienia, ponieważ mój brat był przewlekle chory i wymagał ciągłej obecności dorosłego. Matka dorabiała robieniem na drutach.

Pamiętam nasze mieszkanie w przedwojennej willi. Willę otaczał ogród i mur. Po drugiej stronie ulicy był park. Ze wszystkich okien mieliśmy widok na bujną zieleń.

Pamiętam, że mieszkanie znajdowało się w suterenie. Okna były na poziomie chodnika. Kiedyś wprosiła się do nas kotka z podwórka i już została, tak po prostu. W zimie szyby porastał lód, a ściana obok mojego łóżka pachniała mokrą cegłą. Na świadectwie szkolnym z pierwszej klasy mam wpisane 45 dni nieobecności z powodu chorób. Wobec braku łazienki i ciepłej wody kąpaliśmy się raz w tygodniu w plastikowej wanience w rodzaju takich, które ludzie latem stawiali w ogrodach. Pamiętam oblewanie głowy wodą z garnka.

Pamiętam podziw i zazdrość rówieśników. Jak można mieć aż tyle książek? Jak to możliwe, że w tym mieszkaniu jest komputer i Lego? Skąd nauczyłem się tak szybko pisać na klawiaturze? Pamiętam, jak zaimponowałem starszej o dwa lata koleżance, bo w wieku jedenastu lat umiałem liczyć w układzie dwójkowym.

Pamiętam, że zamek z Lego kosztował 100110 dolarów i czego rodzice sobie w zamian nie kupili.

Pamiętam, że rodzice nigdy nie wyjeżdżali na wakacje.

Pamiętam gniew mojej matki o to, że nie chcę jeździć na szkolne wycieczki, zwłaszcza te dłuższe. Nie chciałem z przyczyn osobistych, które na opis muszą poczekać jeszcze ze trzydzieści lat. Z punktu widzenia mojej matki istotą problemu było to, że ludzie pomyślą, że jesteśmy biedni.

Ludzie prawicy powiedzą Wam, że bieda jest cechą charakteru.

Ludzie lewicy powiedzą Wam, że bieda jest okolicznością.

Ja Wam powiem, że bieda jest umowna. Przez całe życie ludzie nie wierzą mi, gdy mówię, że nie mam czegoś, bo nie jest mi to potrzebne. Ja przez całe życie dziwię się, jak można mieszkać bez bujnej zieleni za oknem. Barierą naszego zrozumienia jest paradoks plastikowej wanienki ogrodowej w suterenie przedwojennej willi.

Bieda to rozdźwięk przyzwyczajeń z możliwościami. Bieda to chcieć i nie móc. Bieda jest formą bezradności.

Nie mówcie ludziom, czego mają chcieć.


republikacja z: facebook.com/jzwesolowski/posts/572951379552869

Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite. → facebook → twitter