Współdziałanie

Jedną z rzeczy, których dowiedziałem się z książki, którą właśnie czytam (“The Tipping Point” Malcolma Gladwella), jest to, że masowe zjawiska społeczne rodzą się dzięki współdziałaniu trzech rodzajów ludzi.

Są to:

  • Ogarniacze (w oryginale: “maven”). Ludzie, którzy całą uwagę poświęcają wybranemu tematowi i docierają do jego sedna, a przy tym potrafią go wyłuszczyć osobom postronnym. Nie każdy tzw. “pasjonat” jest ogarniaczem, ponieważ pasja często przeradza się w obsesję, natręctwo lub wielepszyzm. Ogarniacz to ktoś, do kogo jego krąg znajomych ma zaufanie i traktuje poważnie.

  • Łącznicy (w oryginale: “connector”). Ludzie, którzy utrzymują rozległą sieć kontaktów. Wbrew pozorom nie zaprzyjaźniają się łatwo, ale za to traktują swoich licznych “dalszych znajomych” życzliwiej niż to jest przyjęte. Łącznik to na przykład człowiek, który ma zanotowaną w kalendarzu datę urodzin swojego fryzjera. W ogólnym przypadku łącznik to ktoś, kogo “wszyscy” znają i (prawie) wszyscy lubią.

  • Sprzedawcy (w oryginale: “salesman”). Ludzie wyposażeni w umiejętność bezpośredniej perswazji. Nie chodzi tu o zdolność do formułowania przekonujących argumentów, lecz przede wszystkim o sztukę nawiązywania kontaktu pozawerbalnego. Sprzedawcy mają zazwyczaj dobry refleks konwersacyjny: “po prostu wiedzą” jak w danej sytuacji się zachować. Pozwala im to motywować ludzi do działania.

Łatwo zauważymy, że każda z tych postaci ma “profesjonalny” odpowiednik, na przykład “profesjonalnym ogarniaczem” jest “ekspert”. Zasadnicza różnica polega na tym, że “ogarniacz” to ktoś, kogo znamy bezpośrednio i w ten czy inny sposób potwierdziliśmy jego wiarygodność, podczas gdy “ekspert” to na ogół ktoś obcy, komu mamy wierzyć, że się zna, ponieważ ma dyplom, własny program w telewizji lub został nam przedstawiony jako znawca tematu. Na przykład ja jestem “ogarniaczem”, ponieważ moi znajomi żartują, że sobie pokroją mój mózg na kawałki i zjedzą, ale nie jestem “ekspertem”, ponieważ nie posiadam zewnętrznie potwierdzonych kompetencji. Moja dobra znajoma Kaja Mikoszewska jest podręcznikowym przykładem “łącznika”, nie będąc wcale “profesjonalnym łącznikiem”, czyli “celebrytą”.

Nie jest tak, że każdy człowiek wpada do którejś z trzech szufladek. Można mieć mocne strony w zupełnie innych rejonach rzeczywistości. Ale to nie szkodzi, a nawet pomaga, ponieważ każde masowe zjawisko potrzebuje przede wszystkim uczestników: owych cichych bohaterów, którzy po prostu robią swoje. Ja też jestem uczestnikiem: w tym miesiącu byłem już na trzech demonstracjach, w sobotę idę na czwartą i wcale mi nie zależy na tym, żeby mnie ktoś na tym przyuważył.

W dużym skrócie i uproszczeniu mechanizm powstawania masowych zjawisk wygląda tak:

  • Ogarniacz ma mało znajomych, ale częściej niż inni wie, które tropy są “cenne”, a które nie. Dzieli się tym odkryciem ze znajomymi, wśród których są łącznicy.

  • Łącznik może nie wiedzieć, które tropy są “cenne”, ale też nie musi, ponieważ dowiaduje się tego od ogarniacza. Za to ma dużo znajomych, którym przekazuje trop. W szczególności – dowiadują się o zjawisku znajomi łącznika, którzy są sprzedawcami.

  • Ogarniacz i łącznik wspólnie mogą sprawić, że dużo ludzi dowie się o zjawisku, ale ludzi trzeba jeszcze zmotywować do dalszego działania. Tym zajmują się sprzedawcy. W rezultacie zjawisko ma teraz więcej uczestników niż na początku.

  • Jeżeli w tej powiększonej grupie jest wystarczająco dużo nowych ogarniaczy, łączników i sprzedawców, powstaje efekt kuli śnieżnej i zjawisko rozprzestrzenia się.

Nieoczywistym, ale dosyć intuicyjnym wnioskiem z powyższego jest, że w praktyce nie można stworzyć masowego zjawiska samodzielnie. Potrzebny byłby do tego niespotykany splot talentów i upodobań. Dlatego jeśli chcecie się przyłożyć do zjawiska, na którym wam zależy, to:

  • zastanówcie się, w której z powyższych trzech ról jesteście najmocniejsi i na tym się skupcie

  • nie próbujcie być wszystkim na raz

  • zastanówcie się, kto z Waszych znajomych najlepiej Was uzupełnia; jakich znacie ogarniaczy, łączników i sprzedawców?

  • ogarniacze: róbcie swoje, dyskutujcie ze sobą dogłębnie; bardzo się starajcie nie popadać w obsesje, natręctwa, wielepszyzm, sarkazm, wywyższanie się i tak dalej

  • łącznicy: lansujcie rezultaty pracy znajomych ogarniaczy; poszukajcie sprzedawców wśród swoich licznych znajomych i wejdźcie we współpracę z nimi

  • sprzedawcy: wyjdźcie do ludzi, przekonujcie, bądźcie aktywni również “w realu”; ufajcie znajomym łącznikom, bo oni koordynują działania, oraz znajomym ogarniaczom, bo oni mają nosa

  • uczestnicy: zastanówcie się, jakie zasoby możecie bez żalu przeznaczyć na rzecz zjawiska, które Was obchodzi: jeden wieczór w miesiącu? dziesięć złotych? symboliczna wstążeczka na kurtce? w masowych zjawiskach wszystkie wkłady są cenne, bo się bardzo, ale to bardzo szybko kumulują

  • wszyscy: traktujcie “obcych” na równi ze “swoimi”; nie wznoście barier ani kordonów sanitarnych ograniczających rozpowszechnianie “Waszego” zjawiska; nie palcie mostów.

Ponieważ sam jestem “ogarniaczem”, ale nie jestem “łącznikiem” ani “sprzedawcą”, to nie warto, żebym próbował rozkręcać kampanie społeczne, do których potrzebna by mi była rozległa sieć kontaktów. Nie ma też sensu w tym, żebym perswadował cokolwiek komukolwiek, bo się do tego po prostu nie nadaję. Ale za to mogę napisać, co mi się wydaje i liczyć na Wasze zaufanie. Za każdym razem, gdy to, co piszę, ma dla Was sens i wnosi coś do zjawiska – polubiajcie i udostępniajcie, jakby się paliło.


republikacja z: facebook.com/jzwesolowski/posts/568180073363333

Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.