nagłe sukcesy

[komentarz do burzy wokół sukcesu finansowego, który Krzysztof Gonciarz odniósł na Patronite — red.]

jak zmienił się polski Internet przez jakieś 6 lat:
2010: drama wokół Rocka, gdzie tysiące gniewnych gimbów czują się oszukane faktem, że twórca zarabia majątek na reklamach z AdSense’a (chodziło o kwotę rzędu, o ile pamiętam, 7 tys zł, która w rozumieniu gniewnego tłumu uniemożliwiała tworzenie czegokolwiek Z PASJI)
2016: widzowie dobrowolnie robią ściepę na budżet lubianego twórcy wysokości 22 tys. miesięcznie
.
To tak jakby po pominięciu 5 sezonów Gry o Tron nagle zobaczyć Tyriona na dworze Daenerys.

Przestrzegam przed kilkoma popularnymi pułapkami:

  • Krzysztof Gonciarz jest gwiazdą, a kwota, którą pozyskał, jest kwotą skrajną; to jest górne oszacowanie możliwości tego mechanizmu finansowania, a nie wartość oczekiwana.
  • Ta sytuacja jest wyjątkowa z definicji. Nie znaczy to, że jest niepowtarzalna, tylko że każda taka persona jest wyjątkiem. Jeżeli ktoś chciałby osiągnąć podobny wynik, musiałby stworzyć nowy wyjątek. Nie łudźcie się, że powielicie sukces Krzysztofa Gonciarza, powielając styl, metody, format czy treści Krzysztofa Gonciarza. Zróbcie coś nowego.
  • Za każdym takim nagłym sukcesem z dnia na dzień stoi pięć, dziesięć, piętnaście lat ciężkiej pracy, o której nikt nie mówił głośno i której (pozornie) nikt nie doceniał. W odpowiednio mniejszej skali dokładnie to samo było z naszą książką: zebraliśmy chyba najwięcej ze wszystkich projektów książkowych na Potrafiku (w każdym razie najwięcej z tych, o których wiem), ale nie wzięliśmy się znikąd. Ja przez pięć lat blogowałem o swojej pracy, Kaja od 20 lat intensywnie networkuje, Aleksander, Magda i Marek mają staż i doświadczenie w swoich dziedzinach i tak dalej.
  • Istnieje zjawisko, które na własny użytek nazywam loterią memetyczną: ktoś robi akurat takiego śmiesznego kotka, na jakiego ludzie czekali (ale nie wiedzieli o tym) i po tygodniu ten kotek jest wszędzie. Szansa na spontaniczne wykreowanie takiego mema jest porównywalna z szansą na wygraną w totka. Realną szansę daje tworzenie jednego mema za drugim, aż któryś w końcu chwyci. Znowuż – lata pracy i nauki.
  • Zwróćcie też uwagę, że tak jak teraz wszyscy podziwiają Krzysztofa Gonciarza, tak rok temu sami z niego robiliście heheszki, bo wydawał Wam się jakiś taki dziwny i przylizany, i dla gimbusów, i co jeszcze. Dopiero przy bliższym przyjrzeniu okazało się, że w sumie to nawet z sensem gada. Nie mówcie mi, że nieprawda, bo wiem, co mi w strumieniu wyskakiwało (oczywiście nie od wszystkich jak leci, 95% z Was nie wyrażało w ogóle zdania). Sztuka nie polega na tym, żeby się podobać, tylko na tym, żeby być jakimś. Wtedy na ogół komuś się nie spodoba i będzie Was (o ironio!) lansować swoimi hejtami, a komuś innemu się spodoba i wrzuci Wam piątaka na patronicie. Dlatego Inżynieria Wszechświetności nie pracuje nad drużynową strzelanką FPP ani nad platformówką z morderczymi kolcami, a zamiast tego pitchuję Wam tu Grę o Odbudowie, Grę o Ordynacjach, Max Gender i tym podobne brewerie.

republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/645775908937082

Pisze: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących.

Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.

Author: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.