myślenie o problemach systemowych

Autor [linkowanego poniżej tekstu] zwrócił uwagę na bardzo ważną sprawę: mamy wrodzoną skłonność do myślenia o ważnych sprawach, takich jak śmierć w wypadku samochodowym, w kategoriach, które nie przystają do złożoności świata w którym żyjemy. Myślenie o problemach systemowych w sposób systemowy wymaga od nas świadomego wysiłku.

Zauważyłem, że bezpośrednia konfrontacja z uproszczonymi przekonaniami typu “gdyby tylko” jest z grubsza bezcelowa, zwłaszcza w sytuacjach nacechowanych emocjonalnie. Te przekonania – swego rodzaju “recepty ad hoc” – są ludziom potrzebne do tego, żeby się nie rozsypać. Im bardziej je podważamy, tym bardziej ich irytujemy, bo to prawie tak, jakbyśmy dokonali zamachu na nich samych.

Lepiej działa przekonywanie ludzi do przesłanek, z których później oni sami wyciągają własne wnioski. Z kolei najlepszym narzędziem przekonywania jest bezpośrednie doświadczenie. Dlatego tak dużo myślę o perswazyjnych grach komputerowych: gra z definicji angażuje gracza w robienie rzeczy na własną rękę i zachęca do samodzielnego wyciągania wniosków (bo jeśli gracz nie wyciągnie wniosków, to nie osiągnie swoich celów).

Na przykład nie muszę się angażować w dyskusję o problemie systemowym, takim jak ordynacja wyborcza. Robiąc to, tylko bym zdenerwował mnóstwo ludzi. Zamiast tego mogę stworzyć grę, w której odbiorca będzie mieć dużo okazji do porównywania ze sobą ordynacji wyborczych, a przy okazji będzie się też dobrze bawić. Nie chodzi nawet o to, że dzięki temu “zobaczy” lub “zrozumie”, że dana ordynacja jest “lepsza” od innej. Przede wszystkim gra nauczy go i przyzwyczai do systemowego myślenia o ordynacji wyborczej.

Gdyby tylko ktoś w klubie nocnym miał broń (miał ochroniarz, policjant). Gdyby tylko dziecko rozejrzało się przed wejściem na pasy (miało zielone). Gdybyś tylko nie trzymał portfela w kieszeni. Gdyby ona tylko nie zaprosiła go do siebie do domu na drinka. Gdyby tylko.

Mamy odruchową tendencję do wymyślania narracji, co też ofiary mogłyby zrobić żeby się nie stać ofiarami (znaną również jako “obwinianie ofiar”). To niestety normalne, instynktowne zjawisko, reakcja na lęk. Nasze mózgi nie są dobre w rzeczywistym ocenianiu prawdopodobieństwa zdarzeń, ale chcemy mieć poczucie, że gdybyśmy to my byli na miejscu ofiary, to byśmy sobie poradzili. Sami, dzielnie ostrzeliwując się przed napastnikiem, zauważając pędzący 110 kilometrów na godzinę w mieście samochód, dostrzegając zbierających się w wagonie kieszonkowców, zauważając że temu facetowi coś źle z oczu patrzy…

czytaj dalej:


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/653387324842607

Pisze: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących.

Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.

Author: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.