Raport z demonstracji 5 października 2016

Ja naprawdę nie mam zdrowia do tego wszystkiego. Zdrowia i pieniędzy. Ja mam projekt na głowie. Jestem w nim jedynym programistą. Jak nie koduję, bo jestem na mieście, to znaczy, że albo łapię opóźnienie, albo położę się dziś spać o trzeciej nad ranem, żeby nadrobić. Żadna z tych opcji nie jest dobra. Koniec końców to po prostu kosztuje.

To tylko jeden z miliona sposobów, w jaki jakość demokracji przekłada się na gospodarkę. To, co ten Sejm i ten rząd wyprawiają, przynosi trudne do wytknięcia palcem, ale realne straty: tu kilka roboczogodzin, tam sto złotych, gdzie indziej jakieś ryzyko, którego ktoś nie podjął, bo nie wiedział, czy coś się nie wydarzy i tak dalej.

A na takie sytuacje jak dzisiejsza trzeba odpowiadać, bo po tym Sejmie wszystkiego można się spodziewać, włącznie z tym, że posiedzenie komisji zarządzi na 17, posiedzenie Sejmu na 19, Senatu na 21, a podpis prezydenta na 23. Potem oczywiście nie wydrukują stosownego wyroku Trybunału. Wszystko to z podeptaniem elementarnych procedur, które służą między innymi do tego, żeby nie trzeba było znienacka wyskakiwać z domu i moknąć, tylko żeby ktoś, komu się ufa, mógł się na takie posiedzenie zgłosić jako nasz obserwator i sam nie musiał się zastanawiać, czy mu nagle anulują przepustkę.

Pod Sejmem było bez niespodzianek, to znaczy kameralnie. Gdy podszedłem, na miejscu była również grupa starszych osób wyglądających jak typowi zwolennicy zakazu, a obok nich stał autokar. Stąd pierwszym moim skojarzeniem było, że całą sytuację ukartowano, a więc być może będziemy świadkami jakiegoś przyspieszenia, a starsi państwo posłużą do propagandowych ujęć podkreślających ich chwilową przewagę liczebną.

Wystarczyła jednak chwila mojej nieuwagi i nawet nie zauważyłem, dokąd starsi państwo sobie poszli. W każdym razie znikli. Demonstrantów zebrało się w sumie około siedemdziesięciorga.

Korzyścią z małych spotkań jest to, że można posłuchać, co demonstranci (jak mniemam, w 90% członkowie poszczególnych ugrupowań) mają do powiedzenia raczej sobie nawzajem niż światu. Taka trochę narada taktyczna na świeżym powietrzu. A więc: nikt nie kupuje sprzeciwu PiS-u w komisji: “to nie jest nasze zwycięstwo, tylko ich strategia”. Wydaje się wątpliwym, że po czymś takim Sejm ten projekt przyjmie, ale na tym walka się nie zakończy. Spróbuje się wcisnąć nam, jako rzekomy “kompromis”, albo zaostrzenie częściowe, albo uderzenie w antykoncepcję. Na marginesie: wróciwszy do domu czytam z dużą obawą, że media łyknęły dzisiejszy teatrzyk jak pelikan cegłę. Tu i ówdzie obwieszczono wygraną. Tymczasem nic dziś nie zostało postanowione, a więc nic nie zostało wygrane. Próbuje się nas wymanewrować. Trzeba ludzi przygotowywać na konieczność dalszych protestów i uczulać na podpuchy, a nie sugerować, że mogą już sobie dać spokój.

Jeżeli miałbym wnosić po treści dzisiejszej “narady”, to strategią lewicy będzie zaostrzenie stanowiska. Maciej Konieczny podsunął dziś wersję 2.0 hasła “to nie kompromis, to kompromitacja”, bo dodał: “jedna droga – liberalizacja”. Jedna z mówczyń, której niestety nie znam z nazwiska (zauważam, że zdarza mi się to coraz rzadziej), mówiła wprost o dużej pracy związanej z koniecznością przekonania kobiet w Polsce, że właśnie takie rozwiązanie będzie im służyć najlepiej.

Myślę, że to się nie spodoba ludziom, których nie będę wytykał palcem i którzy w ciągu ostatniego tygodnia podpięli się pod czarny protest, a teraz już uważają go za swój. Tych ludzi dziś pod Sejmem nie było, co samo w sobie wydaje mi się symptomatyczne. Możliwe, że niedługo zobaczymy, jak partie, które się tak szybko zgłosiły po swoje czarne przypinki, zaczną się od nich równie żwawo dystansować. Nie martwiłbym się tym. Wygra lewica, bo jest konsekwentna i kontroluje protestacyjny przekaz.

Powtórzę za dzisiejszymi przemówieniami: zapamiętajmy, kto nas teraz wystawi do wiatru, i wyciągnijmy z tego wnioski, gdy przyjdą następne wybory.


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/707189912795681

Pisze: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących.

Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.

Author: Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.