polityka

Ręce na pokład, idzie burza (hejt na Unię)

Ręce na pokład, idzie burza.

Rząd nie pierdoli się w tańcu i już zaczął kręcić hejt na Unię. Waszczu puścił balon o zbliżeniu z Rosją. Szydło strzeliła focha jak nastolatka. TVP nawija o prostowaniu bananów.

Na razie jeszcze nie wiemy, czy to jest damage control służące zakryciu rekordowej wtopy okołotuskowej, czy też element nowej kampanii. Nie wierzę w tzw. geniusz Kaczyńskiego, nie sądzę żeby pleksit¹ był w planach – do wczoraj. Co dalej, zorientujemy się mniej więcej w ciągu tygodnia. Mamy tydzień, żeby się zastanowić, co zrobić, i oswoić ze świadomością, że być może potem faktycznie będzie trzeba to zrobić.

Najważniejsze, żebyśmy nie dali sobie narzucić reguł rozgrywki. Posłużę się tu myślą sformułowaną przez niezastąpioną Kaję Mikoszewską: nie możemy po prostu reagować na to, co robi rząd i zaprzeczać temu. Nie możemy też z Unii zrobić sprawy antyrządowej, bo wtedy obecne poparcie dla Unii spadnie do poziomu, na którym będzie odpowiadało rozkładowi sił w polityce (40% za, 30% przeciw, reszta nie chce się mieszać). Jednocześnie nie stać nas na to, żeby obudzić się z ręką w nocniku, bo rząd rozkręcił hejt na Unię, a my nic z tym nie zrobiliśmy.

Oczywiście mogę tylko pogdybać, co mi się wydaje, ale pozwólcie, że nie będę marnował miejsca na zwroty grzecznościowe. A więc:

  • po pierwsze, robimy
  • po drugie, robimy z przytupem; rząd musi zrozumieć, że może tylko przegrać i musi też zrozumieć, że naruszył tabu; że nie może sobie tak po prostu jebnąć straszaka, bo na Nowogrodzkiej ktoś narobił w gacie
  • po trzecie, robimy pozytywnie; znów powołam się na Kaję: nie sprzeciwiamy się rządowi, tylko celebrujemy Unię
  • po czwarte, to nie jest sprawa dla lewicy, ani dla liberałów, ani dla KOD-u, ani dla Razem, tylko dla Polaków. To jest na przykład pierwsza od dawna okazja, żeby zrobić coś wspólnie z (niektórymi) prawicowcami.

Plan maksimum: niech z prawicy przyjdzie sygnał do rządu, żeby rząd się wziął i jebnął w łeb. To jest moment, żeby uruchomić kontakty z ludźmi w Kościele, z tymi wszystkimi Klubami Jagiellońskimi, z prawicowymi redakcjami z tych takich mniej psychopatycznych i z nimi o tym na spokojnie, bez wsiadania na rząd, pogadać. Nie jesteśmy Wielką Brytanią i nie mamy opcji splendid isolation (oni też nie, ale ćśśś). Możemy co najwyżej wpaść w orbitę Rosji, a na tym jeszcze nigdy nie wyszliśmy dobrze. Zastanówmy się, jakiego rodzaju joint statements wchodzą w grę. Proponowałbym coś w stylu, że wszyscy wiemy, że Europa potrzebuje silnych instytucji, że te instytucje potrzebują reformy i wszyscy się zgadzamy, że można ją robić tylko od środka.

To jest ten moment, w którym odpowiednio ważny biskup opowiada o tym, że Europa nas potrzebuje, bo jesteśmy jej katolickim sumieniem, a my się uprzejmie uśmiechamy i nie robimy sobie jajec, ponieważ biskup gra do tej samej bramki, więc nie psujemy mu dośrodkowania.

1 maja jest rocznica wstąpienia do Unii. Tyle było do tej pory tęsknego zerkania na Unię, żeby rozwiązała za nas nasze problemy z rządem, no to teraz przyszła pora, żeby wyjść spod spódnicy i pokazać, co my mamy Unii do zaoferowania. To jest dobry dzień na to, żeby każde środowisko, które ma coś za złe rządowi (prawnicy, dziennikarze, nauczyciele, ekolodzy, obrońcy praw człowieka, tęcza, mieszkańcy Dobrzenia Wielkiego…) wyszło z domów i zrobiło demonstrację – ale nie o rządzie, tylko o Unii. Można na tej demonstracji opowiedzieć, jaka jest rola Unii w bieżącym problemie, ale przede wszystkim musi być mowa o tym, co Unii już zawdzięczamy. Każdy robi osobną demonstrację. One się mogą potem spotkać, ale tak samo jak w Czarny Poniedziałek, dwieście mniejszych demonstracji odwali większą robotę niż dziesięć dużych. Oczywiście możemy się wszyscy pod koniec dnia spotkać w jednym miejscu. Na fladze Unii są gwiazdki, więc marsze gwiaździste pasują.

Rolnicy. Nie zapomnijcie o rolnikach.

Majówka w tym roku zaczyna się 29 kwietnia. Trzeba zacząć się organizować i ogłosić wydarzenia, zanim ludzie zaczną robić plany majówkowe.

Żeby ludzie przyszli, oczywiście nie wystarczy po prostu ogłosić wydarzenie, tak jak w Czarny Poniedziałek nie wystarczyło. Potrzebna jest kampania informacyjna. Nie debunkujemy fejków rządu, nie bulwersujemy się na bieżąco, tylko niezależnie robimy swoje contenty. Wyobrażamy sobie, że rządu w ogóle nie ma, tralala, nic nie słyszymy. Lubimy Unię i o tym napieramy.

Obywatele RP mogą przyjść, ale ani słowa o Kaczyńskim. Odę mogą śpiewać.

Znowu nie mój pomysł, ale nie pamiętam, od kogo go usłyszałem. Pamiętacie “Żywot Briana”? Co dla nas zrobili Rzymianie? No to już wiecie, jaki hasztag: CoNamDałaUnia. Sam mogę od ręki skoczyć pod mój spożywczak i cyknąć selfiacza, bo tak się składa, że na budynku wisi wielka plansza o tym, że go remontowano za Swiss Contribution (OIDP mechanizm dorzucania się przez Szwajcarię do unijnych programów, w zamian za to, że Szwajcaria korzysta ze wspólnego rynku). Wy też możecie, na pewno coś znajdziecie na dzielni, to nawet nie będzie dużo szukania. Można by w to wciągnąć samorządy.

To jest dla nas wszystkich niepowtarzalna szansa, żeby się wyłamać z fałszywej dychotomii “PiS kontra opozycja”. Bierzemy przykład z Unii i myślimy szerzej niż w kategoriach lokalnego podwórka. Tu nie chodzi o rząd, tylko o nasze miejsce w Europie. Takie będzie, jakie sobie zrobimy.

¹ “polexit” nie przechodzi mi przez palce. Ten rząd i wszystko, co czyni, jest tandetny niczym plastik z lat osiemdziesiątych.


republikacja z facebook.com/jzwesolowski/posts/793615414153130

Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite. → facebook → twitter