przegródki

Dobra polityka opiera się na zaangażowaniu obywateli. Lepsza polityka opiera się na zaangażowaniu konstruktywnym, czyli opartym na byciu „za” różnymi rzeczami, a nie „przeciwko”. Jeszcze lepsza polityka stawia na wzajemne poszanowanie. W tym duchu chciałbym podzielić się z Wami moim stanowiskiem w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Przygotowałem wersję bardzo krótką dla tych, którzy już się zdecydowali i być może żywią ciekawość, czy wylądujemy w tej samej przegródce. Przygotowałem również wersję dłuższą dla tych, którzy wciąż się zastanawiają. Jestem zdania, że każdy wybór jest lepszy niż jego brak, nadto odnoszę wrażenie, że w tych wyborach mamy nieco bogatsze menu niż w poprzednich.

Wersja krótka: będę głosował na Razem, ponieważ mam zbliżony pogląd na to, w jakim kierunku warto rozwijać Polskę, i podoba mi się autentycznie oddolny charakter tej partii. Testem praktycznym ich skuteczności była rejestracja list w całym kraju. Udało im się.

W wersji długiej przejdę się po prostu po partiach w kolejności ich numerów.

  1. Prawo i Sprawiedliwość. To będzie troszkę falstart, bo dla tej partii muszę zrobić wyjątek. Jestem zdania, że wysławianie się na temat każdej partii powinno mieć na względzie to, żeby w miarę możliwości nie obrażać jej zwolenników. Powód jest, wbrew pozorom, praktyczny: żeby się z kimś zgodzić racjonalnie, trzeba się najpierw zgodzić emocjonalnie, a to ostatnie jest niemożliwe, gdy rozmowa przybiera obraźliwy ton. Sam zamiar, by nie być nieuprzejmym, nie wystarcza. Trzeba jeszcze utrzymać na wodzy nerwy, by nie dać niekonstruktywnego upustu frustracjom, żalom i zarzutom. W przypadku Prawa i Sprawiedliwości to zadanie niestety mnie przerasta, dlatego nic więcej nie powiem.

  2. Platforma Obywatelska. Na korzyść tej partii przemawia, że przez ostatnie kilka lat, gdy rządziła, Polska nie popadła w ruinę. Jesteśmy krajem skutecznie zarządzanym. Nie obwiniam PO o problemy społeczne, z którymi boryka się kraj, ponieważ główną właściwością tej partii wydaje mi się inercja. Nie tyle uczynili kraj bardziej „neoliberalnym”, ile pozwolili, by sprawy toczyły się w zgodzie ze swoją już zastaną dynamiką. Główną słabością PO wydaje mi się ich rozumienie polityki: traktują ją jak pewien rynek, na którym partia jest korporacją, postulaty są produktami, retoryka jest marketingiem, a głosy – walutą. To podejście całkowicie zawodzi w chwilach takich jak obecna, gdy stoimy na cywilizacyjnych rozstajach i potrzebujemy „wizjonerów”, a nie „technokratów”.

  3. Razem. Na pewno pomaga tej partii, że są w niej ludzie, których znam osobiście. Jest szansa, że gdy zacznie się w niej źle dziać, dowiem się o tym z pierwszej ręki. Znajomości są zresztą argumentem obosiecznym, bo niektórych działaczy Razem znam i nic na to nie poradzę – są po prostu starymi trollami z Internetu. Będę się przyglądał tej sprawie. Póki co wiele wskazuje na to, że rozsądek przeważa. Razem ma ambitny program, w którym mieszczą się takie rzeczy jak wprowadzenie minimalnych stawek godzinowych czy program budowy mieszkań. Niektóre z tych propozycji są kosztowne i tu na szczęście lektura programu dała mi poczucie, że partia nie robi mnie w trąbę, to znaczy: znalazłem informację o tym, skąd chce wziąć na to pieniądze. Ich propozycja przekonuje mnie, ponieważ jest spójna z postulatem redukcji obciążeń dla osób mało zarabiających. Razem opowiada się zdecydowanie po stronie pracowników, a nie przedsiębiorców, a jednak, jako przedsiębiorca, znajduję w ich propozycji miejsce dla siebie: ja też skorzystam na proponowanej przez nich progresji podatkowej i w zamian za to jestem gotów płacić więcej, gdy będę bogaty. A z tymi całymi stawkami godzinowymi to w sumie zabawna rzecz: są i tak niższe niż to, co chciałbym płacić współpracownikom, gdy już zarobię na ich stałe zatrudnienie.

  4. KORWiN. Partia, która zrobiła sobie akronim z nazwiska własnego przywódcy, nie uchyli się przed oceną tej konkretnej osoby. Korwin-Mikke w trakcie swojej długiej i barwnej kariery politycznej opowiadał już tak ciekawe rzeczy jak to, że przepis o zapinaniu pasów bezpieczeństwa jest zamachem na jego osobistą wolność, a kobietom nie jest do niczego potrzebna edukacja. Człowiek, który publicznie głosi światopogląd sprowadzający się do „chciałbym nic nie musieć”, już przez to jest nie z mojej bajki. Tutaj dodatkowo jest gotów własne poglądy destylować tak konsekwentnie, że stają się abstrakcyjne. Doceniam elegancję tej konstrukcji myślowej, jednak wolałbym znajdować ją raczej w beletrystyce niż w ustawach.

  5. PSL. Mamy w polityce taki motyw: partie proponują wyborcom nie tyle rozwiązania, ile tożsamość. PiS jest „partią katolików”, PO „partią świętego spokoju”, Razem „partią pracowników”, a Nowoczesna „partią przedsiębiorców”. Nie chodzi przy tym o to, czy partia faktycznie realizuje interesy danej grupy, a jedynie o to, że postuluje przełożenie: „jeżeli jesteś tym i tym, to głosuj na nas”. W tym sensie PSL jest tożsamościową „partią rolników” tak bardzo, że już bardziej się nie da. Ja jestem z dużego miasta, co kończy dowód.

  6. Zjednoczona Lewica. Mam z tą opcją dwa duże problemy. Pierwszy polega na tym, co tak chętnie punktuje ich główny konkurent, Razem: duża liczba ludzi, którzy w polityce są od bardzo dawna i mieli dużo okazji do wdrożenia lewicowych postulatów, ale z nich nie skorzystali. Nie skorzystali też z okazji do prowadzenia lepszej polityki, którą przecież obiecywali. W tej kategorii najbardziej rozczarował mnie Palikot, ale pamiętam również (i jeszcze długo będę pamiętał) losy koalicji „Lewica i Demokraci” oraz flirt Millera z Samoobroną. Drugi problem jest nawet większy: Zjednoczona Lewica ma znaczną rozpiętość światopoglądową. Jest sporym osiągnięciem, że liberałom z TR i socjalistom z PPS udało się zawiązać koalicję, ale bardzo wątpię, że uda im się nie pokłócić się o pryncypia (na korzyść pozwanych rozstrzygam wątpliwość, czy je mają).

  7. Kukiz’15. Ci ludzie prawdziwie i chyba dosyć szczerze wyrażają to, jak czuje się wielu z nas. To mógłby być dobry punkt wyjścia do stworzenia propozycji, co na to wszystko poradzić. Jednak takiej propozycji Kukiz nie ma. Myślę, że ani on, ani jego współpracownicy nie wiedzą, czego tak naprawdę by chcieli. Myślę, że nie wiedzą nawet, czego by chcieli dla siebie. Myślę, że są potrzebni polskiej polityce – ale nie jako posłowie, lecz jako komentatorzy.

  8. Nowoczesna. Ta partia robi kilka ciekawych rzeczy w sferze retorycznej. Po pierwsze zdefiniowała się jako „partia przedsiębiorczych” i odwołuje się do tej tożsamości: „jeśli uważasz się za przedsiębiorczą osobę, to głosuj na nas”. Po drugie, przedstawiła postulaty odwołujące się do tzw. „zdrowego rozsądku”, takie wręcz „na chłopski rozum”. Martwię się, że dużo osób zagłosuje na tę partię, ponieważ z pobieżnej lektury wyniesie pozytywne wrażenie i nie znajdzie czasu, żeby przyjrzeć się bliżej. Tymczasem właśnie dopiero bliższe przyjrzenie się obnaża kruczki. Na przykład obniżka stawek podatkowych brzmi atrakcyjnie, dopóki nie zdamy sobie sprawy, że wiąże się z usunięciem na przykład ulgowej stawki VAT, czyli trzykrotnym wzrostem VAT-u za żywność. W praktyce Nowoczesna dąży do podniesienia obciążeń podatkowych dla ludzi, którzy zarabiają mało, czyli właśnie tych, którzy sobie nie mogą pozwolić na to, żeby mieć jeszcze mniej pieniędzy. Co więcej, Nowoczesna dąży do faktycznego podniesienia MOICH podatków – a przecież jestem przedsiębiorcą w fazie „jeszcze się nie zwraca”, mam trudny start i naprawdę nie warto mi jeszcze dokładać. Myślę, że tak naprawdę Nowoczesna nie jest partią przedsiębiorców, lecz partią korporacji.


republikacja z: facebook.com/jzwesolowski/posts/540947149419959

Jacek

Prowadzi studio działalności okołogrowej Inżynieria Wszechświetności i tam m.in. pisze więcej o grach. Autor podręcznika Level design dla początkujących. Twórczość Jacka można wspierać na Patronite.