Wymarłe literki

Kolega pokazał mi zabawny fanpejcz na fejsie, “Cyrylica jedynym słusznym sposobem zapisu języka polskiego”. Zastanowiłem się troszkę, troszkę się pośmiałem (“jeż” stałby się nagle dwuliterowym słowem zaczynającym się od samogłoski), ale pomysł jest jednak z gruntu chybiony, chociażby z uwagi na brak w cyrylicy znaków pozwalających na zapis samogłosek nosowych “ą” i “ę”.

Ciekawe jednak, że takie znaki kiedyś w cyrylicy były.

Nazywały się “duży jus” (który odpowiadał, z grubsza, ą) i “mały jus” (który odpowiadał ę). Nazwy nie oznaczają, że jeden był małą literą, a drugi wielką, nie — obydwie te litery miały swoje wielkie i małe wersje (istniał zatem wielki duży jus, wielki mały jus, mały wielki jus i tak dalej). Jusy wyginęły, ponieważ języki słowiańskie posługujące się cyrylicą — bułgarski, macedoński, rosyjski, a do 1860 roku także rumuński — zatraciły odpowiadające im głoski, toteż litery przy którejś reformie pisowni zanikły także (w przypadku rumuńskiego razem z całą cyrylicą).

Wyglądały jak niżej:

Mały jus
Duży jus

Nawiasem mówiąc, zupełnie pomijając kwestie jusów, dowiedziałem się przy okazji, że po angielsku ten śmieszny haczyk, który zamienia “a” w “ą”, nazywa się “ogonek”. W sensie nie “little tail” – ogonek.

Więcej o jusach oczywiście na Wikipedii.

Pisze: Witek

Pisze opowiadania SF: wrzutnia nocna. Notuje kwiatki z sesji erpegowych: co lepsze kawałki. Autor systemu RPG idee fixe.

Author: Witek

Pisze opowiadania SF: wrzutnia nocna. Notuje kwiatki z sesji erpegowych: co lepsze kawałki. Autor systemu RPG idee fixe.