między Gdańskiem a zdrowym człowiekiem

Skala Fahrenheita, nazwana, jak nietrudno zgadnąć, od nazwiska twórcy, jest dość dziwaczna. Jeden stopień Fahrenheita to 5/9 stopnia Celsjusza, a skale spotykają się przy -40 stopniach. Trochę nie wiadomo, o co chodzi i z czym to jeść.

Dziwaczności skali wynikają z przyjętej konwencji: Fahrenheit uznał, że sto stopni to temperatura zdrowego człowieka (no, prawie: zdrowy człowiek ma dokładnie 98°F), natomiast zero stopni to najniższa temperatura zanotowana w zimie 1708 roku w jego rodzinnym mieście Gdańsku.

Współcześnie skalę Fahrenheita definiuje się przez odniesienie do punktu wrzenia (212°F) i zamarzania wody (32°F), w standardowym ciśnieniu oczywiście.

Ogólna wygoda i praktyczność skali Fahrenheita sprawia, że stosowana jest wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, gdzie dobrze pasuje do funtów, uncji, mil i furlongów, oraz tu i ówdzie na Karaibach i zachodnim Pacyfiku.

Więcej.

Sails

“Provide ship or sails adapted to the heavenly breezes, and there will be some who will not fear even that void.”

— Johannes Kepler

Sojuz TMA-7, październik 2005 roku (zdjęcie: NASA)

Death Valley, USA

Żeglujący kamień, Park Narodowy Doliny Śmierci, Kalifornia, USA. (nie znam autora zdjęcia)
And I will show you something different from either
Your shadow at morning striding behind you
Or your shadow at evening rising to meet you;
I will show you fear in a handful of dust.
— “The Waste Land”, T. S. Eliot

Alone vs lonely

“There’s a thing about being alone and there’s a thing about being lonely, and they’re two different things. I was alone but I was not lonely. My background was as a fighter pilot in the air force, then as a test pilot–and that was mostly in fighter airplanes–so I was very used to being by myself. I thoroughly enjoyed it. I didn’t have to talk to Dave and Jim any more … On the backside of the Moon, I didn’t even have to talk to Houston and that was the best part of the flight.”

— Alfred Worden, Command Module pilot, Apollo 15

Apollo 15, moduł dowodzenia (zdjęcie: NASA)

O Wordenie już wspominałem.

Ostatni człowiek na Księżycu

Eugene Andrew “Gene” Cernan. Pilot lotnictwa Marynarki Wojennej USA. Pilot misji Gemini 9, pilot modułu księżycowego misji Apollo 10, dowódca misji Apollo 17 – ostatniej misji księżycowej.

Kończąc ostatni spacer księżycowy programu Apollo, powiedział:

Bob, this is Gene, and I’m on the surface; and, as I take man’s last step from the surface, back home for some time to come – but we believe not too long into the future – I’d like to just (say) what I believe history will record: that America’s challenge of today has forged man’s destiny of tomorrow. And, as we leave the Moon at Taurus–Littrow, we leave as we came and, God willing, as we shall return, with peace and hope for all mankind. Godspeed the crew of Apollo 17.

Słowa te pozostają ostatnimi słowami powiedzianymi na Księżycu.

Urodził się 14 marca 1934 roku. Zmarł 16 stycznia 2017 roku.

ŚNIEK

“Snowflake macro: crystal of chaos and order” (Aleksiej Kliatow)

Jako że pada, mikrociekawostka:

Największy zanotowany płatek śniegu, wedle Księgi Rekordów Guinnessa, miał 38 centymetrów średnicy i spadł w 1887 roku w Fort Keogh, zdaje się w Montanie.

Wiele więcej o śniegu można przeczytać, oczywiście, na Wikipedii – łącznie z takimi ciekawostkami pobocznymi, jak to, że nadal nie do końca wiadomo, jak zlepiają się te kryształki lodu, oraz że techniki wymyślone przez pierwszego fotografa płatków śniegu są używane do dzisiaj.

No, poza fotografowaniem śnieżynek pod mikroskopem elektronowym.