Gra o mrowisku

Bardzo chciałbym, żeby powstała gra o zarządzaniu miastem, która byłaby grą o mieszkańcach, a nie grą o budynkach.

Wszystkie symulacje, w które grałem do tej pory, traktowały miasto jak maszynkę do mieszkania, a nie jak społeczność i nie chodzi wcale o to, że to “źle”, bo przeciwnie, to były wszystko bardzo ciekawe gry. Chodzi o to, że na przykład dyskusje, które dziś toczymy na temat Warszawy, zupełnie nie mieszczą się w tym modelu. Gdyby Warszawa była maszynką do mieszkania, to na przykład skandal reprywatyzacyjny nie miałby znaczenia: po prostu dałoby się tym wszystkim wyrzuconym z kamienic ludziom mieszkania gdzieś indziej i problem byłby rozwiązany.
czytaj dalej

gra snów o potędze

Gry komputerowe, w które sam czasami gram, ale nie chciałbym ich produkować, często kręcą się wokół zastępczych form agresji. Załączony zrzut ekranowy pochodzi z “Europa Universalis IV”, rozbudowanego symulatora bezwzględnego imperialisty. Da się w niego grać pacyfistycznie, ale jest to nudne. Zachęty w tej grze rozmyślnie, choć zapewne bezrefleksyjnie, ułożono z myślą o dążeniu do podbicia wszystkiego, co się rusza.

czytaj dalej

gra fotoreporterska

Wyobraziłem sobie grę następującej treści. Gracz jest fotoreporterem, jeździ po różnych krajach i cyka fotki. Rodzime redakcje kupują te fotki lub nie, zależnie od tego, czy widać na nich to, co redakcje chciałyby zobaczyć. Na przykład jeśli reporter jedzie na wojnę, to jedna redakcja może chcieć zdjęcie ruin, a inna zdjęcie żołnierzy, zależnie od tego, co jej zdaniem jest interesujące.

czytaj dalej

Lionhead: the inside story

Około miesiąca temu kilka różnych osób nie zajmujących się na co dzień grami w krótkim czasie zarekomendowało mi przeczytanie tego samego artykułu. Okazał się istotnie bardzo interesujący i, niestety, również bardzo typowy. Jeżeli ciekawi Was, co może pójść nie tak w życiu dużego studia gamedevowego, to tutaj znajdziecie niemal kompletny przegląd. Brakuje tylko opisu systemowego znęcania się, którego, sądząc po ogólnym wydźwięku artykułu, studiu Lionhead szczęśliwie udało się uniknąć.

czytaj dalej

doom

Niedawno ukazał się nowy Doom. Podobno odwołuje się do korzeni, to znaczy gra się w niego tak, jak się grało w oryginalnego Dooma, a nie tak, jak się gra we współczesne wielkobudżetowe strzelanki. Podobno działa to całkiem nieźle! Powrót do korzeni widać również w czym innym: gracze z chichotem wymieniają się plotkami o “satanistycznych przekazach” ukrytych w ścieżce dźwiękowej.

czytaj dalej

max gender

Zasadniczo jestem przeciwny angażowaniu się w polemiki z osobami pokroju Krystyny Pawłowicz, ponieważ osoby te rozmyślnie narzucają wszystkim pozostałym dyskurs na swoich zasadach. Łykając ich przynętę godzimy się na rozważanie kolejnych kwestii w ich kategoriach. Praktycznym objawem tej prawidłowości jest to, że to prawica, a nie lewica, wprowadza do obiegu nowe terminy.

czytaj dalej