Scypuł

To jest jedno z tych myśliwskich słów, jak klępa czy basior. Scypuł to taka warstwa skóry, która rośnie na porożu różnych jeleniowatych w okresie jego odbudowy. Po okresie wzrostu scypuł odłazi – i pewno swędzi przy tym jak wściekły, bo jeleniowate trą rogami drzewa wtedy.

Scypuł porasta także poroża łosi. Łoś z rogami porośniętymi scypułem wygląda idiotycznie.

Ready. Ready.

Jest sobota, środek nocy, kręcisz gałką uruchomionego z nudów starego radia. Pomiędzy szumami, trzaskami, strzępkami ledwie słyszalnej muzyki trafiasz na coś dziwnego: mechaniczny damski — a może dziecięcy? — głos recytuje po niemiecku liczby. Po długiej chwili zamiast głosu z radia rozlega się pozytywka, odtwarza kilka razy ten sam fragment muzyczny, a potem głos zaczyna znów.

Gratuluję, udało ci się trafić na numbers station.

czytaj dalej

Rybki powietrzne

Niedawny post o ptakach w locie przypomniał mi o rybkach powietrznych (albo “air rods”, “prętach”, “istotach słonecznych”): widocznych jedynie na zdjęciach i filmach obiektach, które kryptozoologia uważa za nieodkryte, dziwaczne stworzenia, zaś ufologia, rzecz jasna, za miniaturowe sondy badawcze z Kosmosu.

Rybki powietrzne wyglądają tak:

ROBAK Z KOSMOSU!!1
ROBAK Z KOSMOSU!!1

Tutaj z kolei można zobaczyć je na filmie (1:25, dla niecierpliwych):

Jako że czytaliśmy post, wiemy czym te rybki są naprawdę: artefaktami długiego czasu ekspozycji.

Więcej, więcej.

Jeśli chcecie więcej kryptozoologii, ufologii i tajnej historii, to Kaja nagrała ze mną odcinek Nerdów Nocą na te tematy.

Kopi luwak

Z okazji Dnia Kawy, dzisiaj o kopi luwak.

Dosłownie rzecz biorąc, kopi luwak wygląda tak:

Po polsku stworzonko nazywa się łaskun palmowy, po łacinie Paradoxurus hermaphroditus, mieszka na drzewach w Azji Południowowschodniej. Żywi się owocami, gryzoniami, owadami – a także kawą, którą żre prosto z krzaka, a ziarna, które z niego wychodzą metodą naturalną, są zbierane, myte, palone i przerabiane na najdroższą kawę świata.

Fuj.

Kawa nazywa się Kopi Luwak, tak jak zwierzątko, jest upiornie droga (w Polsce około dwustu złotych za 100g) i w ślepych testach jest odróżnialna, ale nie poraża smakiem. Podobno “proces produkcyjny” pozbawia kawę kwaśności i łagodzi smak, ale osobiście nie jestem przekonany, czy jest to warte swojej ceny – szczególnie że zwierzątka do produkcji kawy są często przetrzymywane w warunkach absolutnie poniżej krytyki.

Więc, ten, może zamiast tego mleka dolać albo co.

Więcej.

Zapasowy Hitler

10 maja 1941 roku, krótko po dziesiątej wieczorem, szkocki farmer znalazł na swoim polu człowieka walczącego ze spadochronem. Człowiek przedstawił mu się jako “hauptmann Alfred Horn” i stwierdził, że ma ważną wiadomość dla księcia Hamilton. Został zatrzymany, rzecz jasna, i odeskortowany do pobliskich koszarów, gdzie oczekiwał na przybycie powiadomionego Hamiltona. Gdy się spotkali, spadochroniarz przedstawił mu się swoim prawdziwym nazwiskiem – Rudolf Hess.

czytaj dalej