Klasy postaci

Mało rzeczy tak mnie frustruje w polskiej prasie, jak nieustające polowanie na Przywódcę opozycji. Denerwuje mnie już sama struktura tego ćwiczenia, czyli licytacja o to, kto jest ważniejszy, silniejszy, szlachetniejszy – kto jest naj. Nie dość, że to gra o sumie zerowej, bo Przywódca opozycji z definicji jest jeden, więc się odstawia do kąta cały tłum wartościowych ludzi, żeby nie zasłaniali widoku, to jeszcze takie stawianie sprawy przyciąga jednostki aspołeczne, którym bardziej zależy na zwycięskim konkurowaniu w gronie opozycji niż na tym, żeby opozycja do czegoś doszła. Podchodząc do polityki w ten sposób, nie powinniśmy się dziwić, że na bazarku wciąż przewijają się takie antytalenty jak Schetyna, Petru, czy Kijowski. Sami ich wykreowaliśmy!
czytaj dalej

Dwa do jednego

Prezydent zawetował dwie ustawy i podpisał trzecią. To jest bardzo ciekawa taktycznie sytuacja dla wszystkich organizujących protesty. Wczoraj skonsumowaliśmy zwycięstwo wizerunkowe, którym jest udokumentowany fakt, że władza nam ustąpiła (powtórzę myśl z wczoraj: nie wierzę w spisek, w którym np. wyborcy PiS byliby wciągnięci w mistyfikację, a my jakimś cudem nie). Teraz możemy zabrać się za nasze zwycięstwa organizacyjne i społeczne.

czytaj dalej

Front Atmosferyczny, 20 lipca 2017, 12:53

W mojej głowie kłębią się frazy odezw i manifestów. Nie czuję się do nich upoważniony, bo jestem tylko kolesiem z internetu, który w dzieciństwie jadł mielone z ziemniakami, a jako dorosły stara się nie martwić tym wszystkim, co się dzieje wokół.

Jest kilka powodów, dlaczego w tej chwili mi się to nie udaje.

czytaj dalej

Zbawcy i inspiracje

Nie wykluczam, że wygrana Jeremy’ego Corbyna w Brytanii również w Polsce zmieni klimat wokół “niewybieralnych” lewicowców, przynajmniej w prasie. Nie jestem jednak przekonany, czy to dobrze, dlatego że Jeremy Corbyn, podobnie jak Bernard Sanders, jest tak zwanym charyzmatycznym liderem. Obawiam się, że obserwatorzy wyciągną powierzchowny wniosek, że już czas wznowić poszukiwania “lidera opozycji”, gdy tymczasem faktycznie cenną naukę widzę zupełnie gdzie indziej.

czytaj dalej

Przyzwoitość i styl

Wybór ideologiczny bardzo często splata się z wyborem estetycznym. Bycie lewicowcem, czy też prawicowcem, to nie tylko kwestia przekonań, ale również operowania pewnymi konwencjami, a więc pewna rola społeczna, którą trzeba umieć grać, bo inaczej nie będziemy czuć się w niej swobodnie. Przypomnijmy sobie na przykład Władysława Frasyniuka, który w zeszłym roku próbował wyrazić szacunek wobec kobiet i strzelił przy tym gafę, bo nie miał wyrobionego wyczucia tematu, więc pierwszy komplement, który przyszedł mu do głowy, mówił, że kobiety są “sexy”. My na to przewracaliśmy oczami, bo przecież ta wpadka była taka oczywista.

czytaj dalej

Demonstracja 9 maja 2017

Dzisiejsza anomalia pogodowa zyskała ofiarę w mojej nieskromnej osobie, ponieważ przewiało mnie i rozbolał mnie ząb. Nie zaszkodziła za to pikiecie w sprawie recept na antykoncepcję, bo przyszło tyle osób, ile się spodziewałem, czyli około stu demonstrantów i siedmiu funkcjonariuszy policji. Inaczej mówiąc – mój ulubiony rodzaj demonstracji.

Najciekawszy był wątek strategiczny, który zostawiam na koniec, natomiast z rzeczy bezpośrednio związanych z zasadniczym tematem spotkania warto wspomnieć o dwóch motywach przewodnich.

czytaj dalej

Obieg w przybliżeniu zamknięty

Wymiana uwag w komentarzach u Paweł Dembowski przypomniała mi, że dawno nie było pomysłu na grę. A tymczasem wczoraj właśnie miałem nowy, świeżutki, po tym jak Jarosław Hirny-Budka zacytował jakieś wyliczenie robione przez ludzi związanych z Leszkiem Balcerowiczem, w którym oczywiście narzekają, że płacimy strasznie dużo podatków. Jarek się trochę zirytował, bo wyliczenie wydało mu się co najmniej naciągane.

A mi się wtedy przypomniało, że od dawna mnie dręczy powszechne nieporozumienie dotyczące pieniędzy. Wszystkie potoczne dyskusje o podatkach traktują je w ten sposób, że mamy pewien przychód, czyli dopływ, oraz pewne koszty, czyli odpływy. Każdy płatnik jest rozpatrywany jako jednostka, czyli jako finansowy układ otwarty: tu wlata, tam wylata, bilans może być dodatni albo ujemny. Podatek to jest po prostu jeszcze jeden koszt.

Tymczasem w rzeczywistości pieniądze krążą w obiegu w przybliżeniu zamkniętym (to jest spore przybliżenie i dużo tutaj pomijam, po to żeby ten wpis był krótszy).

czytaj dalej