(Nie)czytający Polacy

Denerwuje mnie, że ludzie tak chętnie pytają, co też takiego złego dzieje się z Polakami, że nie czytają książek, a znacznie trudniej trafić na kogoś, kto zapyta:
– czy Polaków stać na książki,
– czy Polacy mają czas i siły na czytanie książek,
– czy Polacy wiedzą, że to, czego szukają, znajdą w książkach,
– czy Polacy wiedzą, że w książkach znajdą coś, czego nie szukają, ale im się przyda,
– czy Polacy mają skąd się dowiedzieć, która konkretnie książka jest tą, która warto przeczytać w danym momencie i gdzie ją znaleźć,
– czy Polacy mają w ogóle szansę przeczytać daną książkę, ponieważ ta książka istnieje,
– czy Polacy z jakiegokolwiek powodu są zrażeni do książek.

Jak już mi przechodzi zdenerwowanie na to, to wtedy zaczynam się denerwować, że załamuje się ręce nad nieczytaniem książek w momencie, gdy uczestniczymy masowo w kulturze ewidentnie czytelniczej (zauważcie, jaką czynność wykonujecie dosłownie w tej chwili), tyle że tekst czytany nie znajduje się w książce.

Że nie wspomnę o audiobookach (tekst czytany na głos), podcastach (tekst recytowany lub improwizowany) i grach (zmienna ilość tekstu, czasami tyle co nic, a czasami tysiące stron).

Z pamiętnika przedsiębiorcy: jak się zostaje lewicowcem

Kiedyś, dawno temu, w pewnej pracy, podczas przeglądu postępów zawodowych pracowników, poskarżyłem się dyrektorowi administracyjnemu, że z powodu złej atmosfery w zespole (ze szczególnym uwzględnieniem nadużyć kierownictwa, o których dyrektor administracyjny był informowany na bieżąco) doświadczam problemów ze zdrowiem. Objawiały się one między innymi w ten sposób, że często miałem przestoje, ponieważ sytuacja w pracy uruchamiała moje zaburzenia lękowe.

czytaj dalej

Polska w Unii, cz. 6. Co możemy dać

W szóstej części wyrażania zdania na temat Unii Europejskiej Zły Major Witek mówi, co dla odmiany my możemy dawać Unii.

W następnej, ostatniej już części rozmawiamy o ewentualnych konsekwencjach wyjścia z Unii.

Film zawiera wyrazy nieparlamentarne. Jest zapisem spontanicznego wybuchu Złego Majora Witka po lekturze dwóch felietonów na (re)publikacji (Ręce na pokład i Głośno przed burzą).

czytaj dalej

Dla zdrowia i higieny (umysłu)

Życie jest skomplikowane, a ludzie w porównaniu z nim są prości. W praktyce rodzi to następującą tragedię: żeby rozstrzygać życiowe problemy, trzeba brać pod uwagę wiele kryteriów naraz i wciąż na nowo je ze sobą równoważyć; jednak ludziom znacznie łatwiej i wygodniej przychodzi wybór jednego kryterium i konsekwentne nadawanie mu pierwszeństwa w każdej sytuacji.

Stąd między innymi partie jednej sprawy, takie jak Zieloni, i partie jednej idei, takie jak Nowoczesna. Nie mówię tego, żeby im dokopać, bo nie ma sensu dąsać się na naturę ludzką, zwłaszcza że są na nią sposoby. Między innymi po to ludzkość wynalazła pluralizm partyjny, żeby partie reprezentujące poszczególne idee spotykały się ze sobą i omawiały poszczególne sprawy, a opinia publiczna przyznawała im przechodnią rację. W tym sensie sprawne partie lewicowe, liberalne, konserwatywne i dowolne inne potrzebują siebie nawzajem dla zdrowia i higieny umysłu.

czytaj dalej

Mała rzecz, a cieszy

W mojej okolicy trwa odmalowywanie budynków. Niektóre już były odnawiane w poprzednich latach, ale to zawsze idzie na raty.

To jest taka mała rzecz, a cieszy. Każda architektura wygląda dużo lepiej, gdy jest po prostu czysta. Inaczej się też w takim otoczeniu mieszka.

Co mi przypomina, że Dworzec Centralny, który odświeżano z okazji mistrzostw w piłce, znów jest brudny i przydałoby się umyć go znowu.

Czasami mam wrażenie, że po prostu brakuje nam, jako pewnemu ogółowi, pewnych nawyków, chociażby takich, żeby myć budynki regularnie, a nie dopiero jak się nie da wytrzymać i robią wstydzioch wobec przyjezdnych.


republikacja z: facebook.com/jzwesolowski/posts/803938279787510

Polska w Unii, cz. 5. Tak łatwo zapomnieć

W piątej części wyrażania zdania na temat Unii Europejskiej Zły Major Witek przypomina, co u nas zagościło po wejściu.

W następnej części zastanawiamy się, co Polska mogłaby robić w Unii, żeby wszyscy na tym skorzystali.

Film zawiera wyrazy nieparlamentarne w ilościach przemysłowych. Jest zapisem spontanicznego wybuchu Złego Majora Witka po lekturze dwóch felietonów na (re)publikacji (Ręce na pokład i Głośno przed burzą).

czytaj dalej